Bulimia

Przekraczanie własnych granic

Dzisiaj będzie kilka słów o tym, co wielu hamuje w podjęciu decyzji o wykonaniu jakiegoś większego kroku w kierunku powrotu do zdrowia i zerwania z nałogiem- o naszym lęku przed konsekwencjami, jakie przyniosą zmiany…
Powiem Wam, że rzeczą, która najbardziej mnie przerażała i powstrzymywała przed odstawieniem stymulantów, mimo, że sprawiały, że moje życie stawało się piekłem, była wizja dodatkowych kilogramów, które mogłyby mi przyrosnąć, gdy już nic nie będzie hamować mojego głodu.  I nie będę ściemniać- owszem przybyło mi ich w liczbie prawie  8 w ciągu 1,5 miesiąca, bo nie dość, że wpadłam w kompulsje, to jeszcze przez pierwsze 2-3 tygodnie ledwo miałam siłę się z łóżka zwlec, nie wspominając o jakichś większych aktywnościach. Do tego ogólne problemy z koncentracją i pamięcią krótkotrwałą, brak zainteresowania czymkolwiek- ogólnie nic fajnego (w sumie i tak dobrze, że się nie uzależniłam od czegoś, co powoduje uzależnienie fizyczne, byłoby jeszcze sto razy gorzej). Mimo to, nie żałuję- przynajmniej pozbyłam się problemu, który w tamtym momencie najbardziej destrukcyjnie wpływał na moją psychikę. Tak sobie te kilka miesięcy na tym stanie rzeczy poprzestałam, aż zaczęłam nadużywać środków przeczyszczających i coraz częściej wymiotować i w końcu stwierdziłam, że i z tym trzeba zrobić porządek. Próbowałam zrobić to jednocześnie z uregulowaniem swojego odżywiania, ale ta druga część tak od razu nie wypaliła- właściwie dopiero teraz, po pół roku od tamtego momentu mogę powiedzieć, że nad sobą w tym względzie panuję. I tak- miałam po drodze wahania wagi, chwile zwątpienia, czy w ogóle warto próbować, liczne kryzysy i morze wylanych łez… Żadna zmiana nie jest łatwa i każda niesie za sobą jakieś konsekwencje, niekoniecznie tylko przyjemne.  Ale tylko ten okres przejściowy jest taką burzą, z czasem wszystko się uspokaja- choćby taki namacalny przykład tej nieszczęsnej wagi- na początku tej mojej walki ze sobą miałam wahania rzędu właśnie tych 8 kg, potem już tylko rzędu 4-5, obecnie są to już tylko małe „wahnięcia”  w obrębie 1-2 kg, czyli takie, jak ma w sumie czasem każdy. Przemęczyłam się trochę przez ostatnie 1,5 roku, to prawda, ale przynajmniej dzięki temu, że odważyłam się wykonać pierwszy, drastyczny krok, obecnie znajduję się w takim punkcie, że mogę mieć nadzieję na to, że za kolejne 1,5 roku nawet nie będę dobrze pamiętać, jakie to uczucie nażreć za czteroosobową rodzinę, a potem to zwrócić. Chyba lepiej pocierpieć chwilę (czasem nieco dłuższą), niż tkwić w chorobie kolejne długie lata?
Dlatego moja rada brzmi: odważ się wyjść ze swojej strefy komfortu i przełamać swoje wewnętrzne granice. Gdy nie stawiamy czoła swoim lękom i słabościom, tak naprawdę tylko je pogłębiamy…

Reklamy

3 thoughts on “Przekraczanie własnych granic

  1. Zastanawia mnie jak wygląda zdrowie twoich zębów. Pewna osoba w mojej rodzinie chorowała na bulimię i poza oczywistymi brakami witamin, które powodowały słaby stan zdrowia skóry, paznokci, i utraty włosów (wszędzie w domu się walały i wiadomo że były jej bo jako jedyna miała kręcone), zęby były przede wszystkim żółte. No, a na zjeździe wjeżdża to całe ruszanie szczęką, szczególnie po stymulantach, czasami nawet na dwa dni po zabraniu, co kruszy zęby niesamowicie, a także rani język. Jeśli piszesz o problemach jakich piszesz w celu zniechęcenia do wejścia w nałóg i spiralę ED to chyba warto napisać o tym notkę. Bo jak laska chce schudnąć to ważne, żeby wszystko stało się szybko, a wszystko inne nie ma znaczenia, poza tym na motylkowych stronach i thinspo się o tym nigdy nie mówi. Co przychodzi mi do głowy przy szybkiej utracie wagi to właśnie wszystko co wymieniłam plus jeszcze rozstępy oraz, szczególnie przy problemie narkotykowym, odwodnienie – czyli widoczne żyłki za papierową, wiszącą skórą.

    Polubienie

    1. Na pewno będę o tym jeszcze pisać, ale tak w skrócie mogę Ci opowiedzieć:
      Otóż z zębami nie mam aż takich strasznych problemów jak mieć bym mogła – kilka plomb i lekko „postrzępione” jedynki (właśnie od tego zgrzytania)- ogólnie zbytnio tego nie widać, ale czuć, jak się językiem po,krawędzi przejedzie.
      Włosy za to rzeczywiście trzy lata temu w okresie, gdy ze stymulantami jechałam najostrzej i głodziłam się najmocniej, gubiłam garściami – rodzice ciągle się skarżyli, że one walają się po całym mieszkaniu – teraz jest lepiej, choć nie tak, jak za nim w ED wpadłam.
      Paznokcie cóż… Pokruszone jak u bezdomnego…

      Polubienie

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Google+

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj / Zmień )

Connecting to %s